poniedziałek, 17 listopada 2014

Jesienne przeziębienie...

Mężuś właśnie skończył porządkować mój portfel z niepotrzebnych kart, które tylko miejsce zajmują, paragonów, które już dawno powinnam wyrzucić. Nigdy jakoś czasu nie mam, bo jak dla mnie to wszystko kiedyś może się przydać :) (Tak, zwłaszcza te stare paragony :D ).
Na szczęście kiedy Ja leżę z gorączką i okropnym kaszlem, On naprawił laptopa, którego wczoraj niechcący zwalił na podłogę,  zajął się wyżej wspomnianym moim portfelem, przy okazji policzył mi pieniążki, i teraz idzie do piekarni po świeże bułeczki, chlebek i drożdżówkę na jutro do pracy. A w pracy jak zawsze świetnie. W 90 % wszystkie paczki, które dzisiaj miałam, zostały wysłane, te z poprzedniego tygodnia wyszły ode mnie wszystkie, także jestem zadowolona z dzisiejszego dnia. 
Cóż jeszcze.. zaszłam dziś też do taty, a także do siostry, objadłam się pysznym rosołkiem i pomidorową :) A przy okazji porozmawiałam troszkę z mamcią przez telefon. Bardzo za Nią tęsknię i niech już będzie połowa grudnia, wtedy to przyjedzie i będę mogła przestać tęsknić. Bardzo, bardzo kocham moją mamę, moich rodziców. Są dla mnie wszystkim :)
No to życzę Wam kochane moje dobrej nocy. Ja idę kurować się domowymi sposobami i oby na tym się skończyło, nie uśmiecha mi się iść ani do lekarza, ani na zwolnienie.. Pozdrawiam ;*