Jutro minie pierwszy tydzień roku 2015, a Mi nadal ciężko wygospodarować krótką godzinkę tylko dla Siebie. Ciągle coś się dzieje, ciągle gdzieś jeździmy, chodzimy. Ale i odpocząć bym już chciała. Tak po prostu, jak mój Mąż odpoczywa teraz - w sypialni, z książką. I mogłabym dołączyć do Niego, i to zrobię.. tylko najpierw napiszę tu notkę, a potem ogarnę kuchnię, bo za kilka godzin przychodzą do Nas nie byle jacy goście. To Nasi rodzice. Męża i Moi. I choć mój Mąż mógłby mi pomóc z kuchni, to chcę posprzątać sama. Po swojemu :)
I katar mnie coś męczy. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe, i nie będzie początkiem jakiegoś przeziębienia. Nie lubię chorować. Nie chcę! :P
Wracam wspomnieniami tydzień wstecz. Do Naszego pobytu w małym, urokliwym, górskim miasteczku. Gdzie pogoda zmieniała się co chwilę. Gdzie nie myślałam o niczym innym jak tylko o tym jak Mi tam dobrze. Gdzie naprawdę odpoczęłam. Gdzie Stary Rok żegnałam w doborowym towarzystwie, przy pysznym jedzeni, świetnej muzyce, palącym się w tle kominku. Nowy Rok powitałam na fantastycznym balu, z zupełnie nieznanymi Mi ludźmi, a z którymi bawiłam się wspaniale. Gdzie w Nowy Rok podczas gdy padał deszcz, Ja w przytulnej kawiarence piłam gorącą, bardzo słodką czekoladę z bitą śmietaną, podjadając przy tym najpyszniejszy sernik jaki kiedykolwiek jadłam. I śmiałam się, i rozmawiałam, i planowałam i marzyłam..
I było Mi tam tak cholernie dobrze.. bo byłam tam z Nim. Z człowiekiem Mi najdroższym.. z którym wraz z 1-ym stycznia, rozpoczęłam 8 rok wspólnej drogi życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz